Relacja z wycieczki – Spotkanie z Borutą w Łęczycy i Tumie (22 sierpnia 2026 r.)
Kolejna wycieczka, podczas której zaplanowaliśmy zwiedzanie zamku w Łęczycy, Kolegiaty i Grodziska w Tumie oraz skansenu w Kwiatkówku, odbyła się 22 sierpnia. Na parkingu w Łęczycy przywitaliśmy się z umówionym przewodnikiem – Panem Henrykiem, który zaprosił nas do zwiedzania największej atrakcji miasta – XIV-wiecznego zamku. Na dziedzińcu zamkowym opowiedział nam jego historię: o budowie przez Kazimierza Wielkiego, najprawdopodobniej w latach 1357–1365, a wszystko to pod czujnym okiem diabła Boruty, który na zamku w Łęczycy zamieszkał, okoliczne panny bałamucił i na pobliskich bagnach ludzi straszył… Zamek, całkowicie spalony w pożarze w 1406 roku, został szybko odbudowany. Kolejne pożary ponownie go zrujnowały i tym razem nie podniósł się z ruiny aż do połowy XV wieku. W połowie XVI stulecia dokonano gruntownej odbudowy i przebudowy zamku w stylu renesansowym. Niestety sto lat później (1656), w wyniku szturmu wojsk polskich na pozycje okupujących zamek Szwedów, został on ponownie poważnie zniszczony. Wojny toczone w XVIII wieku też go nie oszczędziły. Po tych zniszczeniach warownia nigdy już się nie podźwignęła. Dopiero w latach 1964–1976 zamek gruntownie odbudowano. Dziś mieści się w nim muzeum.
Pan Henryk, zabawiając nas różnymi opowieściami, oprowadził po wystawach zamkowych. Na wystawie archeologicznej mogliśmy zobaczyć eksponaty świadczące o najdawniejszej działalności człowieka w rejonie łęczyckim. Wystawa historyczna przedstawiała dzieje miasta i kolejne losy zamku oraz eksponaty: broń, przedmioty codziennego użytku, monety i pieczęcie. Na wystawie artystycznej mogliśmy podziwiać kolekcję malarstwa polskiego z XVIII–XX wieku, porcelanę stołową i zbiory mebli. Wystawa etnograficzna pozwoliła poznać dorobek okolicznych rzemieślników. Na szczególną uwagę zasługuje zbiór rzeźby ludowej przedstawiającej wcielenia diabła Boruty.
Kolejnym etapem wycieczki było zwiedzanie Kolegiaty w Tumie. To absolutny unikat. Monumentalna, surowa bryła z XII wieku wyrasta nagle pośród malowniczych pól i od razu przenosi nas w czasy średniowiecza. Jest to jeden z najcenniejszych zabytków architektury romańskiej w Polsce. W budowie kościoła miał przeszkadzać sam diabeł Boruta, który ulokował się na łęczyckim zamku – ponoć widoczne na elewacji wgłębienia to ślady jego pazurów. Średniowieczna kolegiata była kościołem obronnym. Służyła zjazdom kościelnym (synodom) i książęcym, które uznaje się za pierwsze polskie sejmy, a w czasie najazdów była miejscem schronienia ludności. Wnętrze zachwyca dostojeństwem, czuć tu potęgę dawnych wieków. Dodatkowym atutem jest stojący obok uroczy drewniany kościółek pw. św. Mikołaja, który świetnie dopełnia ten krajobraz. Na co dzień jest zamknięty i można go oglądać jedynie z zewnątrz. Ale Pan Henryk okazał się przewodnikiem, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych – w sobie tylko wiadomy sposób stał się posiadaczem tajemnego klucza i mieliśmy okazję zajrzeć do środka. Po zwiedzeniu obu obiektów wróciliśmy do Łęczycy na zasłużony obiad w restauracji „U Kargula”, prowadzonej przez Pana Pawlaka.
Z nowym zapasem sił ruszyliśmy w kierunku skansenu w Kwiatkówku. Skansen „Łęczycka Zagroda Chłopska” opowiada o Ziemi Łęczyckiej XIX i początku XX wieku. Wśród łanów zbóż znajdziemy tu wiatrak kozłowy, chałupy gliniane i drewniane, wiejską kapliczkę i studnię z żurawiem. Skansen nie jest duży, ale właśnie niewielkie rozmiary, a przy tym położenie wśród sielskich łąk i pól, dodają temu miejscu uroku. Od skansenu drogą wiodącą przez pola i łąki, nad którymi poprowadzono wygodne pomosty, doszliśmy do Tumskiego Grodziska.
Na trasie rozmieszczone są tablice informacyjne, na których można poczytać o Łęczycy, Tumie, Kolegiacie, Grodzisku i Pradolinie Warszawsko-Berlińskiej. Idąc pomostami, mamy niesamowity widok na Kolegiatę w Tumie.
Tumskie Grodzisko to pozostałość wczesnośredniowiecznego grodu książęcego i kasztelańskiego, funkcjonującego od końca VIII do połowy XIV wieku. W zrekonstruowanym zgodnie z realiami XIII wieku grodzisku trafiliśmy na wydarzenie historyczne pod nazwą „Przybysze z północy i wschodu”. Zwiedzając grodzisko, mogliśmy obejrzeć pokazy mody historycznej i uzbrojenia wczesnośredniowiecznego, inscenizację walki wojów oraz posłuchać występów muzycznych.
W drodze powrotnej do Warszawy zatrzymaliśmy się w Piątku, gdzie znajduje się geometryczny środek Polski. Przy pomniku zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia. To był ostatni punkt naszej wycieczki.
Tekst: Ewa Sawicka
Zdjęcia: E. Aksamit, A. Filipiak, E. Sawicka




